Tytuł oryginału: Simon vs. The Homo Sapiens Agenda
Autor: Becky AlbertalliPrzekład: Donata Olejnik
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Premiera: 8.06.2016
Liczba stron: 296
Ukrywający
swoją orientację seksualną szesnastoletni Simon Spier uważa, że miejsce
dramatów jest na scenie teatralnej. Jednak kiedy napisana przez niego wiadomość
mailowa wpada w niepowołane ręce, pojawia się ryzyko, że jego wielki sekret
ujrzy nagle światło dzienne. Simon pada ofiarą szantażu: jeśli nie zostanie
swatem dla klasowego błazna, Martina, wszyscy dowiedzą się, że jest gejem. A co
gorsza, w niebezpieczeństwie znajdzie się także Blue, chłopak, z którym Simon
wymienia maile.
W wąskiej grupce przyjaciół Simona pojawiają się coraz częstsze spięcia, korespondencja mailowa z Blue z każdym dniem robi się coraz gorętsza, a spokojne dotąd życie Simona zaczyna się dziwnie komplikować. Niechętny wszelkim zmianom chłopak musi znaleźć sposób na wyjście ze swojego bezpiecznego kokonu, zanim zostanie z niego brutalnie wypchnięty – i to tak, żeby nie zrazić do siebie przyjaciół, uniknąć kompromitacji i nie zepsuć tego, co rodzi się między nim a najcudowniejszym i najbardziej tajemniczym chłopakiem, jakiego dotąd spotkał.
W wąskiej grupce przyjaciół Simona pojawiają się coraz częstsze spięcia, korespondencja mailowa z Blue z każdym dniem robi się coraz gorętsza, a spokojne dotąd życie Simona zaczyna się dziwnie komplikować. Niechętny wszelkim zmianom chłopak musi znaleźć sposób na wyjście ze swojego bezpiecznego kokonu, zanim zostanie z niego brutalnie wypchnięty – i to tak, żeby nie zrazić do siebie przyjaciół, uniknąć kompromitacji i nie zepsuć tego, co rodzi się między nim a najcudowniejszym i najbardziej tajemniczym chłopakiem, jakiego dotąd spotkał.
Książka
trafiła do mnie zupełnie przypadkiem, wcześniej nawet o niej nie słyszałam. Z
opisu wydaje się naprawdę ciekawa, jednak historia jest mi po części znajoma.
Ale o tym za chwilę.
Na początek muszę powiedzieć, że jestem wręcz zachwycona okładką, rysunkami, ogólnie całym wydaniem. Jest przepiękne, cudowne, w ogóle same ochy i achy. Z ręką na sercu powiem, że podoba mi się o wiele bardziej niż oryginalna okładka, co zdarza się bardzo rzadko.
Bohaterowie nie są jacyś wybitni, nie są też wyjątkowo tragiczni. Takie o, typowe postaci typowej młodzieżówki. Muszę jednak przyznać, że bardzo polubiłam postać Blue, chociaż nie był (no, nie do końca) prawdziwy. Razem z Simonem próbowałam odkryć jego tożsamość, i tak jak on byłam nieźle zaskoczona, kiedy prawda wyszła na jaw.
A co do odkrywania tożsamości… Jak już wcześniej wspomniałam, ta historia wydaje mi się znajoma. A i owszem! Bardzo, ale to bardzo podobna była znajomość Willa i Isaaca z Will Grayson, Will Grayson. W obydwu książkach występował motyw ukrywania się pod pseudonimami, rozmawiania przez internet, odgadywania, kto jest kim, a wreszcie pierwszego spotkania. Tylko – na całe szczęście – w tym przypadku wszystko skończyło się dobrze, a ja ostatnie pięćdziesiąt stron pochłonęłam z ogromnymi wypiekami i szerokim uśmiechem na twarzy.
Na początek muszę powiedzieć, że jestem wręcz zachwycona okładką, rysunkami, ogólnie całym wydaniem. Jest przepiękne, cudowne, w ogóle same ochy i achy. Z ręką na sercu powiem, że podoba mi się o wiele bardziej niż oryginalna okładka, co zdarza się bardzo rzadko.
Bohaterowie nie są jacyś wybitni, nie są też wyjątkowo tragiczni. Takie o, typowe postaci typowej młodzieżówki. Muszę jednak przyznać, że bardzo polubiłam postać Blue, chociaż nie był (no, nie do końca) prawdziwy. Razem z Simonem próbowałam odkryć jego tożsamość, i tak jak on byłam nieźle zaskoczona, kiedy prawda wyszła na jaw.
A co do odkrywania tożsamości… Jak już wcześniej wspomniałam, ta historia wydaje mi się znajoma. A i owszem! Bardzo, ale to bardzo podobna była znajomość Willa i Isaaca z Will Grayson, Will Grayson. W obydwu książkach występował motyw ukrywania się pod pseudonimami, rozmawiania przez internet, odgadywania, kto jest kim, a wreszcie pierwszego spotkania. Tylko – na całe szczęście – w tym przypadku wszystko skończyło się dobrze, a ja ostatnie pięćdziesiąt stron pochłonęłam z ogromnymi wypiekami i szerokim uśmiechem na twarzy.
Simon oraz inni homo sapiens to króciutka, ale bardzo wciągająca lektura. Może nie
zawiera żadnych wartościowych przesłań i nikt nie będzie przy niej płakał,
chyba że ze śmiechu, ale mogę Wam spokojnie zagwarantować przyjemnie spędzony
czas i niemałą ilość szczegółów z życia Simona, które raczej nie powinny ujrzeć
światła dziennego.
8/10
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 1,9 cm
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 1,9 cm
