Autor: Rachel Ward
Przekład: Anna Dorota Kamińska
Wydanie: Wydawnictwo Wilga
Premiera: 2.02.2012
Liczba stron: 279
Rok
2029. Po dniach Chaosu ludzie żyją w nędzy i rozproszeniu. Adam, Sara i mała
Mia są wreszcie razem, ale ciągle uciekają. Wyczuwają wokół siebie rosnące zagrożenie.
Adam widzi w oczach ludzi numery – daty śmierci. Mia także ma dar. Podczas pożaru zmieniła swój numer. Czy to znaczy, że może każdemu ukraść jego numer i życie?
I co będzie, gdy znajdzie się ktoś, kto chciałby żyć wiecznie?
Jaka czeka ich przyszłość?
Adam widzi w oczach ludzi numery – daty śmierci. Mia także ma dar. Podczas pożaru zmieniła swój numer. Czy to znaczy, że może każdemu ukraść jego numer i życie?
I co będzie, gdy znajdzie się ktoś, kto chciałby żyć wiecznie?
Jaka czeka ich przyszłość?
Każdy
dźwiga jakiś ciężar – tłumaczy. – Ja mam teorię, że dostajemy tyle, ile możemy
udźwignąć. Niektórzy z nas mogą znieść więcej niż inni.
[s. 109]
Czas
uciekać | Chaos | Przyszłość
Dwa lata po Chaosie Adam, Sara
i Mia żyją gdzieś w lesie wraz z innymi uciekinierami. Chłopak musi zwracać na
siebie szczególną uwagę, gdyż istnieją ludzie zainteresowani jego darem. Nagle
pojawia się grupa motocyklistów, którzy chcą zawrzeć układ z rodziną. Aby osiągnąć swoje cele,
porywają bardzo ważną dla nich osobę. Saul, przywódca tej grupy, jest bardzo
zdeterminowany i zrobi wszystko, aby Adam poddał się dobrowolnie i wraz z nimi
zaczął tworzyć nowy, lepszy świat. Pytanie brzmi – ile osób będzie musiało
ucierpieć, aby wszyscy byli bezpieczni i szczęśliwi?
Pierwsze dwa tomy pozostawiły
we mnie swego rodzaju pustkę, ochotę na więcej. Kiedy już dostałam to, co chciałam,
po prostu ręce mi opadły. Po książkach kończących serię oczekuje się czegoś
wielkiego, oszałamiającego; czegoś, co sprawi, że cykl stanie się naszym
ulubionym. Natomiast w przypadku Przyszłości
jedyne, co w tym momencie czuję, to wielka nienawiść do autorki za to, że
tak spartaczyła, żeby nie używać niecenzuralnych wyrażeń, robotę. Od początku
do końca ma się wrażenie, że książka została napisana tylko dlatego, że autorce
skończyły się dochody z dwóch poprzednich części, no i dlatego, że trzeba to
jakoś zakończyć. Nie ma w niej nic fajnego, ciekawego czy wciągającego. Miałam
nadzieję na to, że będzie w niej dużo akcji, nieoczekiwanych zwrotów, śmierci i
zniszczenia. Otrzymałam śmierć i zniszczenie mojej psychiki oraz nieoczekiwane
zwroty zawartości żołądka w trakcie czytania. Męczyłam się z tym dobre dwa
tygodnie.
Książka zawiera wiele niedopowiedzeń i bezsensownych sytuacji. Rozumiem, że kobiety w ciąży prawie zawsze chcą, aby poród zakończył się jak najszybciej. Zdaję sobie sprawę tego, że stres i poczucie zagrożenia mogą to przyspieszyć. Ale żeby urodzić dzieciaka w jakieś czterdzieści minut?! Niewyobrażalne…
Generalnie w tym przypadku jest zbyt wiele rzeczy, które musiałabym opisać, więc może po prostu zakończę.
Książka zawiera wiele niedopowiedzeń i bezsensownych sytuacji. Rozumiem, że kobiety w ciąży prawie zawsze chcą, aby poród zakończył się jak najszybciej. Zdaję sobie sprawę tego, że stres i poczucie zagrożenia mogą to przyspieszyć. Ale żeby urodzić dzieciaka w jakieś czterdzieści minut?! Niewyobrażalne…
Generalnie w tym przypadku jest zbyt wiele rzeczy, które musiałabym opisać, więc może po prostu zakończę.
Numery.
Przyszłość jako zakończenie serii to jedno wielkie rozczarowanie.
Epilog napisany na dwie strony, niedorzeczne sytuacje, nuda, nuda i jeszcze raz
nuda. Bardzo zawiodłam się na autorce, gdyż do tej pory książki dostawały ode
mnie dość wysokie oceny, a tutaj – gdzie książka sprawia wrażenie napisanej dla
pieniędzy i z przymusu – niestety tego powtórzyć się nie da.
4/10
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2 cm
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2 cm


